• Znaleziono 112 postów dla frazy: buddyzmu zen
  • Zobacz cały wątek

    „Kultura Japońska”

    Napisana przez Paul’a Varley’a jest bardzo ciężką pozycją do strawienia. Zawiera bardzo dużo inforamcjii o Japonii. Szczególny nacisk położono na sztukę. Jej ewolucja przez kolejne wieki, począwszy od epoki joumon (ok. 10 000-300 p.n.e) do współczesności (era Heisei 1989- )
    Można w niej również znaleźć informacje dotyczące miedzy innymi:
    systemu wartości samurajów, buddyzmu zen, ceremonii picia herbaty, konfucjonizmu w epoce tokugawa, zemsty czterdziestu siedmiu roninów, uczonych z Mito działających na początku XIX wieku, współczesnej kultury masowej i komiksów.
    Gdyby nie te elementy pozycja byłaby przeznaczona wyłącznie dla fanatyków i to takich po studiach. zwykły człowiek ma ogromne trudności z jej skończeniem (przekonaliśmy się o tym z dolim ), ale się udało

    Nie chcę zniechęcać, ale czuję potrzebę poinformowania. Jeżeli zaczniecie, możecie tego nie przeżyć
    Data: 2008-12-28, 10:57
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Literatura
    Odpowiedzi: 1
    Wyświetleń 22

     

    Zobacz cały wątek

    Cześć Dominik,

    Jak na razie tylko my dwaj czytaliśmy tekst Ewangelii Judasza, więc myślę że możemy o nim podyskutować.
    Piszesz że tekst ewangelii zachwycił ciebie że oceniasz go na miarę tekstów Zen. Czy aby to nie jest zbyt daleko idące porónanie? Czy w zen istnieje wogóle coś takiego jak gnoza? Wybacz ale w tym momencie pomieszałeś trochę pojęcia.
    Widzisz osobiście bardzo sobie cenię naukę Jezusa - w zasadzie to bardziej czuję jej wartość - wynikającą z istniejących strzępków jego wypowiedzi niż widzę w całości. Jednak chyba najbardziej istotnym elementen nauki Jezusa jest jego "naturalność" czyli pokazanie prawdziwej NATURY człowieka. I w tym właśnie zawiera się podobieństwo do Buddyzmu Zen. Życie proste. zgodne z własną naturą. Uważam jednak że nauka Jezusa pposzła dalej niż buddyzm - Jezus dołożył akceptację wszystkich aspektów naszego życia włączając w to cierpienie. To dlatego, kiedy czytam ewangelię judasza całe przesłanie tego tekstu stoi w jawnej sprzeczności z moim obrazem Jezusa. A słowa wkładane w jego usta zupełnie nie pasują do człowieka miłującego świat jakim jest. Chyba najlepiej byłoby abyś zacytował te świetliste kawałki - mielibyśmy materiał do wspólnych rozważań

    Ivan
    Data: 06-04-22, 09:25
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religie, wierzenia, filozofie, etyka
    Odpowiedzi: 38
    Wyświetleń 3501

    Zobacz cały wątek

    Buddyzm nie jest jednolity.
    Zupelnie inny jest buddyzm tybetański a inny zen.
    Mimo podobieństw, wspólnego celu, wspólnych korzeni, nacisku na medytację w jedym i drugim, bardzo się różnią.
    Trudno chyba mówić o buddyźmie tybetańskim, że nie jest religią tylko filozofią.
    Jest tym i tym.
    O takim rozróżnieniu można mówić w przypadku buddyzmu zen.
    Można go uznać za religię, filozofię, lub jedno i drugie, a nawe żadne

    sam zen ma kilka odmian, w japonii dwie najwazniejsze odmiany to soto i rinzai - roznią sie dosyć znacznie. A jest jeszcze chiński chan i koreańki dzen, i inne.

    Jest też zen nie tylko niereligijny, ale nawet niebuddyjski, choć nauczany przez buddystów, tzw zen gedo.
    A jeszcze ważne są indywidualne różnice wśód nauczycieli, i to, że mówią oni czasem coś, co ma tylko sprowokować.

    Opracowań i postów na listach na ten temat jest sporo.

    -------------------

    No dodam: i nawet celem sie róznią.
    Bo o ile w większości odmian buddyzmu celem jest oświecenie, jak np w japońskim rinzai, to już w szkole obok, japońskim soto oświecenie celem nie jest.
    A to dlatego, że doszli do wniosku, że pragnienie oświecenia jest przeszkodą w dojści do niego. Praktykuje sie zatem bez celu, a oświecenie ma przyjść samo.
    Mocno pojechane to jest
    Data: 06-03-05, 13:21
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Buddyzm
    Odpowiedzi: 24
    Wyświetleń 3021

    Zobacz cały wątek

    Niedaleko Tokio zyl wielki samuraj.. Kiedy sie zestarzal, poswiecil sie nauczaniu mlodych buddyzmu zen. Mowiono jednak, ze pomimo podeszlego wieku byl w stanie pokonac kazdego przeciwnika.
    Pewnego wieczoru odwiedzil go mlody wojownik zupelnie pozbawiony skrupulow. Byl on rowniez znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekal na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzieki wyjatkowej bystrosci umyslu ocenial popelnione przez niego bledy i przypuszczal nagly kontratak. Nigdy jeszcze nie przegral zadnej walki. Wiele slyszal o slawie samuraja i udal sie na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia w ten sposob wlasnej reputacji.
    Pomimo protestow swoich uczniow stary samuraj przyjal wyzwanie wojownika.
    Kiedy ludzie zgromadzili sie na placu, mlody czlowiek zaczal obrazac starego nauczyciela. Rzucal w niego kamieniami, plul mu w twarz, obsypywal obelgami i jego przodkow, nie przebieral w slowach. Przez wiele godzin robil wszystko, co w jego mocy, aby wyprowadzic samuraja z rownowag, ale starzec pozostal niewzruszony. Pod wieczor porywczy wojownik wycofal sie, wycienczony i ponizony.
    Uczniowie, rozgoryczeni faktem, ze ich nauczyciel nie zdolal odpowiedziec na wyzwiska i prowokacje mlokosa, spytali:
    - Jak mogles znosic takie upokorzenia? Dlaczego nie podjales ryzyka, nawet gdybys mial przegrac te walke? A ty nawet nie wyciagnales miecza i pokazales sie nam jako tchorz.
    - Jesli ktos przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy nalezy ten prezent? - spytal samuraj.
    - Do darczyncy - odpowiedzieli uczniowie.
    - To samo dotyczy zawisci, zlosci i obelg - rzekl ich nauczyciel.- Jesli nie sa przyjete, pozostaja wlasnoscia osoby, ktora nosi je w sobie...
    Data: Czw Cze 17, 2004 7:42 pm
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Balsam Dla Duszy
    Odpowiedzi: 48
    Wyświetleń 9681

    Zobacz cały wątek

    Zazen oczywiście pochodzi z buddyzmu zen. Termin "medytacja" jest mylący. Nad niczym nie myślimy, nie medytujemy, wręcz przeciwnie. Jest to wyciszenie, polegające zwykle na liczeniu oddechów, co pomaga pozbyciu się myśli, oczyszcza umysł i powoduje, że nastawiamy się na reagowanie "tu i teraz", bez udziału i przetwarzania przez jaźń, co opóźnia reakcje i daje ułamki sekund przeciwnikowi będącemu w takim samym stanie umysłu. Dzięki temu reagujemy bez zastanawiania się, bez udziału własnego "ja". Jest to reakcja szybsza, nie angażująca myślenia itp. Do takiego stanu umysłu, który zapewnia natychmiastowe reakcje wyuczone w długoletnim treningu, ma przygotowywać zazen. Taki stan umysłu ma powodować przewagę w walce (reagowanie "intelektualne" wydłuża proces akcji-reakcji). Czas zazen jest indywidualny dla każdego, ale może być i krótki dla kogoś, kto praktykuje, byle był dobrze wykorzystany.
    Pomysł zazen w karate został prawdopodobnie wzięty z technik bushi, którzy wyznawali buddyzm zen i na codzień praktykowali go i jego techniki, w tym zazen.
    Zazen, rozumiane jako przygotowanie umysłu i sposobu reakcji do treningu, walki itp. było bardzo ważną techniką nauki. Niestety, zwłaszcza poza buddyjską Azją (np. w Tajlandii w szatniach przed walkami zawodnicy Muay Tai praktykują długo zazen) nie przywiązuje się do zazen należytej, dużej wagi, jest to traktowane jako "odpoczynek" przed i po treningu, wielu trenerów nie ma do tego żadnego przygotowania, zaś adeptom trudno to zrozumieć i praktykować - to część innej kultury, innego sposobu myślenia i podejścia do treningu. Zupełnie "nieeuropejski". Aby poznać jego walory, należałoby poważnie zainteresować się zen i jego technikami albo... urodzić się gdzie indziej ...
    Data: 9 Listopad 2005, 07:51
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: KARATE
    Odpowiedzi: 18
    Wyświetleń 1749

    Zobacz cały wątek

    Witam,

    Lat 25, obecnie mieszkam w Warszawie, ale mam nadzieję już w tym roku ukonczyć budowę domu i przenieść się do prężnie rozwijającej się gminy Lesznowola, jakieś25km na południe od centrum Wawy :) Liberał, agnostyk z mocnym skrzywieniem w stronę buddyzmu zen, do którego staram się nie podchodzić jak do jakiejś hippisowskiej ideologii typu peace&love, ale jak do poważnej 2500-letniej tradycji, ktorej historia ma swoje jasniejsze i ciemniejsze strony. Skończyłem informatykę na Politechnice Warszawskiej, interesuję się Sztuczną Inteligencją, a obecnie pracuję jako programista w firmie robiącej gry komputerowe. Poza tym interesuję się filozofią, polityką i religioznawstwem, jak również lingwistyką.
    Co do rodziny: ożeniłem się na początku października 2006 w obrządku cywilnym i jak na razie w dwie osoby nam bardzo dobrze :) Zresztą, o ślubie by długo opowiadać - wystąpiliśmy w japońskich kimonach ślubnych, a ceremonia odbywała sie w Ośrodku Dalekowschodnich Sztuk Walk.
    Co prowadzi do ostatniego elementu, bez którego opis mojej osoby byłby niepełny: fascynacja kulturą i historią Japonii, oraz japońskimi sztukami walk (aikido i kenjutsu trenuję od 6 lat).

    No to chyba tyle o mnie.

    Przed zarejestrowaniem się tutaj miałem trochę wątpliwości, związanych z tym, że nie chciałbym wywoływać niepotrzebnych kłótni, ani wtrącać się w tematy "wewnętrzne" dla udzielających się tu chrześcijan - co tak naprawdę nie pozostawia mi wielkiego pola do popisu. Ale może z czasem się to zmieni i na forum będzie pojawiać się więcej tematów, co do których dysponuję jako-taką wiedzą. Mam nadzieję, że uda mi się swoimi wypowiedziami na tym forum udowodnic, ze mozna nie byc chrzescijaninem, a rownoczesnie zachowywac sie kulturalnie i miec zdrowy kregoslup moralny ;)
    Data: 2007-03-14, 13:52
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: WITAM NA MOIM FORUM
    Odpowiedzi: 270
    Wyświetleń 15688

    Zobacz cały wątek

    Cytat:
    Więc wiara w Jezusa też jest New Age.

    Cytat: Również Hipokrates sławny, grecki lekarz (V i IV wiek p.n.e.), za dwa główne filary medycyny uważał dietetykę i... gimnastykę.

    Cytat: apropo wikipedii to ja tez moge wpisac tam swoje definicje takze te zrodla nie sa zbyt wiarygodne

    Cytat:
    "W New Age krzyżują się tradycje starożytnych egipskich praktyk tajemnych, kabały, pierwotnego gnostycyzmu chrześcijańskiego, sufizmu, mądrości druidów, chrześcijaństwa celtyckiego, średniowiecznej alchemii, renesansowego hermetyzmu, buddyzmu zen, jogi itd" (Jezus Chrystus Dawca Wody żywej str 19)

    Cytat: W kadym razie cytowana lista praktyk:
    Cytat:
    akupunktura, biofeedback, chiroterapia, kinezyterapia, homeopatia, irydologia, masaż, różne typy bodywork (na przykład ergonomia), metoda Feldenkreis, refleksjologia, rolfing, masaż biegunowy, uzdrowienie psychiczne, różne typy zielarstwa, kryształoterapia, metaloterapia, muzykoterapia, leczenie światłem kolorowym, terapie związane z reinkarnacją, a w końcu programy dwunastoetapowe i grupy samopomocy

    wypływa często ze źródła skażonego duchowością nie do pogodzenia z religią chrześcijańską

    Cytat: ja nic takiego nie powiedziałem... a zdaje mi sie że mi to sugerujesz... cytując siebie samego
    Cytat:
    w świetle powyższego ja nie mam wątpliwości że akupunktura, biofeedback, homeopatia i inne wyżej wymienione przynajmniej są w New Age wykorzystywane, bo to źródło dla mnie jest autorytetem




    No właśnie, Wszystko wskazuje na to że ma to być tylko ostrzeżenie że niektore z tych praktyk mogą być łączone z filozofią New Age, a nie o listę rzeczy zakazanych. Wskazuje na to kinezyterapia, masaz zielarstwo i biofeedback
    Data: 04-10-2008, 12:56
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religia
    Odpowiedzi: 128
    Wyświetleń 14449

    Zobacz cały wątek

    haiku to wspaniały sposób postrzegania świata. Jestem przekonany, iż zawiera w sobie całą istote buddyzmu zen i tej fenomenalnej prostoty, przez pryzmat której przez wieki patrzono na świat. Nie jestem kompetentny do wypowiadania sie na tema formy, czy też tego co jest haiku lub nim niejest, itp. Natomiast chcialem spróbowac opisać to samo co ty. Bo to jest niesamowite wrażenie. ten moment w którym jesteś niedaleko domu, wiesz że zaraz coś spadnie z niebiesiech, i w jakiś podświadomy sposób chcesz przed tym ucieć. Napięcie rośnie wraz z każdym krokiem i każdą ciemną chmurą pojawiającą sie nad twoją głową. Ten pierwszy grzmot jest jak starter w biegach. Jakoś tak, zupełnie z nienacka daje sygnał do biegu Pozdrawiam.

    W wiosenną burzę
    grzmot pioruna
    rozpoczyna bieg

    lub

    wiosenna burza
    pierwszy grzmot
    goni mnie do domu

    lub

    wiosenna burza
    biegnę do domu
    wśród grzmotów

    lub

    wiosenna burza
    wśród grzmotów
    droga do domu
    Data: 27 marca 2008, 2008 09:15
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Własne utwory
    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń 299

    Zobacz cały wątek

    z zen :

    shunryu suzuki 'umysł zen, umysł początkującego'
    daisetz suzuki 'wprowadzenie do buddyzmu zen'
    K. Kozyra 'Filozofia zen'
    i 'zen w sztuce łucznictwa', nie pomnę autora
    Data: Wto 05 Sie, 2008 10:29
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religie i Filozofie
    Odpowiedzi: 13
    Wyświetleń 1441
    Byłem ostatnio w Krakowskim ośrodku buddyzmu zen i musze powiedzieć , że było całkiem ok. Proszę ja was śpiewanko i medytacja. Ot tak poszedłem zobaczyć o ile wstanę w tą niedzielę to idę jeszcze raz. Niestety nie mam czasu tam zachodzić częściej bo mam sporo zajęć wliczając treningi. Wolne mam już tylko niedziele , do czego to dochodzi

    Zobacz cały wątek

    Cytat: D. T. Suzuki zwraca uwagę, że w zen ani się nie zaprzecza, ani też obstaje przy istnieniu Boga. „Tyle tylko, że nie ma w nim takiego Boga, jakiego wyobrazili sobie Żydzi i chrześcijanie […] złóż hołd kwitnącej kamelii i czcij ją, jeśli masz na to ochotę; w czynie tym będzie tyle samo wiary, ile byłoby jej w biciu czołem różnym buddyjskim bogom, kropieniu wodą święconą albo uczestnictwie w Wieczerzy Pańskiej”. Buddyzm jest religią, a zen jest jednym ze sposobów praktykowaniem tej religii. Amerykański propagator buddyzmu zen, Philip Kapleau omawiając jego istotę przypomina rolę religijnej wiary w nim:

    Zen jest religią dysponującą metodą treningu, którego celem jest satori, to znaczy samourzeczywistnienie […] Satori wymaga wiary w rzeczywistość oświecenia Buddy oraz w swą własną, nieskalaną Naturę Buddy”. Jest to jednak w ocenie chrześcijańskiej religia bardzo specyficzną, ponieważ „zen nie jest uzależniony od poparcia udzielonego przez stwórcę [czyli Boga]”.

    D. T. Suzuki zestawiając chrześcijaństwo i buddyzm w wydaniu zen stwierdza bardzo stanowczo, że „nawet z grubsza biorąc, nie ma cienia podobieństwa między ćwiczeniami zen a tymi, które proponuje założyciel Towarzystwa Jezusowego [Ćwiczenia duchowe św. Ignacego Loyoli]”. Odwołuje się też do samego tekstu Ewangelii, co bynajmniej nie pomaga w znajdowaniu podobieństw między doświadczeniem duchowym obu religii:

    „Gdy słowa Chrystusa brzmią: «Ojciec twój, który widzi w skrytości, ten ci odda jawnie» – wówczas dostrzegamy jak bardzo buddyzm i chrześcijaństwo różnią się między sobą. Dopóki poświęcamy choć jedną myśl komukolwiek, Bogu, diabłu albo temu, że nasze uczynki są znane i zostaną nagrodzone, zen powie: «Nie należysz jeszcze do naszego grona» […] Zen chce, aby nawet ten ostatni ślad świadomości Boga uległ, o ile to możliwe, zatarciu”.



    Zatem zen to medytacja oderwania się od świata, jakiegoś połączenia z Jażnią, natomiast medytacja katolicka to dialog z Bogiem. "Ty" i "ja" to konstytutywne elementy tej modlitwy, które prowadzą do pełnej komuni personalistycznej.

    Zatem jeśli są inne cele to czy możemy przyjmować ich techniki modlitewne? Technika też jest jakoś powiązana z obiektem medytacji a jak wiemy zen i katolicyzm wyrażnie się różnią. To co zostało przytoczone w wywiadze to były jakieś drugorzędne sprawy. To, że postawa na modlitwie jest ważna to nawet sam to na modlitwe zauważyłem.

    PS. Narazie tyle, jesli to jest jasne to możemy dalej dyskutować, bo jeszcze przecież należałoby przedstawić stanowisko Magisterium Kościoła. Choć to bardzo szeroki temat, bo przecież dotyczy ekumenizmu a to "wysokie loty". Mimo wszystko nie ma co sie tego bać.......
    Data: Pią 03 Wrz, 2004 10:54
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Ciekawe Tematy
    Odpowiedzi: 1
    Wyświetleń 544

    Zobacz cały wątek

    Drogi "Rembrancie", jeśli taki z ciebie holista-integralista, to dlaczego odmawiasz mi prawa do wszczynania konflitów? W modelu integralnym niech znajdzie się miejce i na niego!

    Gdyby wszyscy byli takimi "nawzajem sobie serca oddajmy i się kochajmy" integralistami, to ludzkość daleko, by nie zaszła, ponieważ jednym z motorów postępu jest właśnie krytycyzm, sceptycyzm i polemika. Wychodzisz przy tym z założenia, że wszystkie "punkty widzenia" są pożyteczne. A ja sobie będę zajadłym krytykiem pana Sitchina, który wypisuje totalne bzdury, podszywając się pod naukowca i pana Daenikena, który zarabia grube miliony na swoich fantazjach, by później przyznać, że się mylił po kilkudziesięciu latach wcisknia ludzim kitu. Jestem gotów do refleksji nad integracją np. buddyzmu zen, psychologii, thelemy, kabały, mistycyzmu chrześcijańskiego, neurologii, więc tego, że jestem naukowym betonem mi nikt nie zarzuci.
    Napisałeś Rembrancie o wyższyc i konstruktywnych celach. Problem leży w tym, że Channelingi z Ra, paranoja 2012, pan Sitchin, Daeniken, Szypow nie robią nic konstruktywnego, w przeciwieństwie do tych "obrzydliwych, obdartych z romantyzmu, redukcjonistycznych" naukowców, którzy codziennie swoim wysiłkiem służą ludzkości.

    A jeśli chodzi o pana Pyramidiona:
    to że masz jakieś dwa czy trzy zastrzeżenia, do tekstu z "Racjonalisty", jeszcze nic nie oznacza. Zarzutów bowiem jest tam kilkadziesiąt Rozwal wszystkie po kolei...a gdy już to zrobisz to przejdę się po uniwersytecie na którym parę lat temu studiowałem i
    pozbieram opinie naukowców zajmujących się historią starożytną (wielu z nich jest naprawdę świetnych i szanowanych w swoim fachu) na temat Sitchina.

    W kwesti twojego zarzutu, do mojeg argumentu nt. piramid, nie będę na niego odpowiadał, ponieważ ty nie zrozumiałeś mojego. Przeczytaj jeszcze raz dlaczego uważam twoje teorie nt. piramid za wątpliwe.

    BTW.
    Zacząłem się zastanawiać ile masz lat.
    15-17 - to normalne, w tym wieku wierzy się jeszcze w różne głupoty
    18 - 19 - nie jest dobrze
    powyżej 20 - bardzo niedobrze ale w sumie niektórzy ludzie są stworzeni, aby stanowić pewnego rodzaju folklor. Ten typ człowieka rozpoznaje się po tym, że jak znajomi wypowiadają jego imię, to się uśmiechają.

    Nie chodzi o naukę lecz o ludzi. Postęp techniczny i naukowy przerósł ludzi albo jak wolisz ich świadomość i odpowiedzialność za słowa i czyny jest jeszcze na zbyt niskim poziomie.

    I na koniec, żeby pokazać, że nie jestem takim sku**ysynem - ZGADZAM SIĘ Z TYM JEDNYM, JEDYNYM fragmentem twojej wypowiedzi (co nie zmienia faktu, że zimny pot mnie oblewa na myśl, że ta wyższa świadomość, mogłaby być podobn do tej którą przejawiasz ty).

    POZDRAWIAM ...
    Data: 17-10-2007, 13:51
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Mistrzowie, Nauka
    Odpowiedzi: 48
    Wyświetleń 6261

    Zobacz cały wątek

    Byłem ostatnio w Krakowskim ośrodku buddyzmu zen i musze powiedzieć , że było całkiem ok. Proszę ja was śpiewanko i medytacja. Ot tak poszedłem zobaczyć o ile wstanę w tą niedzielę to idę jeszcze raz. Niestety nie mam czasu tam zachodzić częściej bo mam sporo zajęć wliczając treningi. Wolne mam już tylko niedziele , do czego to dochodzi
    Data: 12 Grudzień 2006, 21:54
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Coś dla ciała coś dla ducha
    Odpowiedzi: 18
    Wyświetleń 2123
    Uczycie się filozofii a parodiujecie jej najpoważniejsze osiągnięcia. Chociaż w przypadku Buddyzmu ZEN trudno mówić o filozofii. Ich mistrzowie nie doszli do swojej wiedzy przez proces rozmyślania lecz przez tzw oświcenie a dokładnie "Przekaz umysłu" inaczej uzyskania nagłego wglądu w istotę stworzenia.
    Najważniejszym przesłaniem jest wyzbycie się myślenia dualistycznego, które kotwiczy naszą świadomość w fizycznym świecie, a więc dobre-złe, ładne-brzydkie, isniejące-nieistniejące, prawda-fałsz, itd.
    Zachęcam do lektury, np. Huang PO - :Przekaz Umysłu" i wiele innych z tej serii (można kupić w internecie. Europejskim (a raczej amerykańskim) odpowiednikiem jest tzw Kurs Cudów, również do kupienia i posłuchania w internecie. To trudne do wytłumaczenia gdyż każdy może zrozumież to nieco inaczej a są to materiały do indywidualnego, wewnętrznego studiowania. Nawet jeżeli spróbowałbym to wyjaśnić, będzie to moja subiektywna ocena czyli informacje zawarte w książkach przepuszczone przez filtr mojego fizycznego umysłu. Ten filtr powoduje, że każdy z nas postrzega ten świat inaczej. Ten filtr, to nic innego jak programy, którymi jesteśmy od urodzenia programowani(dosłownie) to jest dobre, to złe, to ładne, to brzydkie, itd. Aby być sobą a więc przejawić boskie istnienie, trzeba zerwać z tymi programami, zerwać z przeszłością (głównie emocjonalnie pezez przebaczenie) i zrezygnować z przyszłości. Żyć tu i teraz, każde zdarzenie, myśl odbierając w sposób neutralny. Jakie kolwiek klasyfikowanie kotwiczy naszą świadomość w świecie fizycznym. Traktując wydarzenia obojętnie, stajemy jakby ponad nimi. Widzimy nie tylko naszą wąską i indywidualną ścieżkę życia, przez które idziemy jak koń z klapkami na oczach ale mamy wgląd w całość, po prostu z góry widać więcej.
    Jeszcze o istnieniu i nieistnieniu. Większość z Was miała albo przynajmniej słyszała o świadomych snach LD, w których wiemy, że śnimy i możemy kreować wydarzenia w/g naszej woli. Możemy też wchodzić w bardzo realistyczne relacje z otoczeniem (szczególnie sex jest upojny -full servis. Ludzie, którzy przypadkowo mają taki sen, po przebudzenia są zdezorientowani, myśląc że to było na jawie. Kto może zagwarantować, że to właśnie te sny nie są naszą rzeczywistością, gdzie nie jesteśmy niczym ograniczeni, możemy np. latać.
    Czyż Jezus nie powiedział "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedziałbyś górze przesuń się a ona by to zrobiła" Z tąd wynika, że ogranicza nas nasz fizyczny umysł a dokładnie informacje, które w nas wpojono, że góra jest wielka i ciężka(materialna) i człowiek ni jak nie może jej przesunąć. A bynajmniej nie chodzi o jakąś magię, która potrafi przesunąć górę, zresztą Jezus nie mówi o działaniu lecz o wierze. Ta wiara to wiedza o nierealności tego świata (góry), że jest on projekcją naszego umysły wyposażonego w filtry przekonań o których pisałem. Jeżeli pozbędziemy się przekonania, że góra jest ciężka i wielka to umieścimy ją w innym miejscu. Postanowimy, że na obrazie świata, który rzutuje nasz umysł, znajduje się ona w innym miejscu. Pamiętacie z Matrixa "Ta łyżeczka nie istnieje" ...

    Zobacz cały wątek

    HISTORIA JIU-JITSU

    Historia Jiu-Jitsu nie jest tak prosta jak historia innych sztuk walki. Sledzenie rozwoju sztuki walki jest latwe, gdy zaczyna sie ona z jednego zrodla. Znacznie trudniej jest dotrzec do wielu korzeni, ktore tworza podstawe sztuki. Z taka sytuacja zatkniemy sie w przypadku ju-jitsu.

    Historia praktyki ju jitsu siega 2500 lat. Jiu jitsu (ju znaczy lagodna; jitsu znaczy sztuka) - termin ten jest jednak nieco mylny - nie oznacza on, ze techniki walki sa lagodne ale, ze walczy sie bez broni golymi rekami. W tej sztuce wykorzystywany jest bagaty asortyment technik takich jak padniecia, przewroty, trzymania, duszenia, dzwignie, bloki, kopniecia i uderzenia reka. Glowna zasada jest ustepowac przed naporem przeciwnika i pokonac go jak najmniejszym nakladem sil.

    Jiu jitsu powstalo dzieki wielu nauczycielom, ktorzy pochodzili z Japonii badz dotarli do niej z innych czesci Azji. Pierwsza wzmianka a sztukach walki pochodzi z roku 2674 p.n.e. od Huang-Di (Chiny), ktory stworzyl Wu-shu, system, w ktorym cialo bylo wykorzystywane w samoobronie. Zaglebiajac sie w japonskie legendy mozna dotrzec do sladow jiu jitsu w historii japonskich bogow Kajimy i Kadori, ktorzy rzekomo posluzyli sie ta sztuka by poskromic bezprawnych mieszkancow wschodniej prowincji. Pierwsza datowana wzmianka o jiu jitsu pochodzi z przedzialu 772-481 p.n.e., gdy techniki otwartej reki byly wykorzystywane w Chinach w okresie Choon Chu. W 525 roku Boddhiddarma, mnich Buddyzmu Zen, przybyl z Indii do Chin, do klasztoru Shaolin. Wkrotce do chinskiego kempo dodal metody oddychania z Yogi tworzac w ten sposob Shaolin chuan fa. Jak glosi legenda, Boddhidharman uczynil nastepny krok i rozwinal ten system tworzac go-shin-jutsu-karate (sztuka samoobrony wykorzystujaca techniki otwartej reki). W 230 roku p.n.e. w Japonii rozwinely sie zapasy chikara kurabe, ktore zostaly wlaczone do treningu jiu jitsu. Z przed mniej wiecej 2000 lat pochodza wzmianki o rozwoju zapasow i innych, pokrewnych technik, ktore mogly stanowic podstawe ju jitsu. Istnieja dane swiadczace o tym, iz techniki otwartej dloni byly stosowane w Japonii w okresie Heian (794-1185 r.), ale w polaczeniu z treningiem samurajow w poslugiwaniu sie bronia. W 880 roku Ksiaze Tijun (zwany rowniez Sadagami) stworzyl szkole daito-ryu aiki jiu jitsu. Daito-ryu aiki jiu jitsu oparte bylo na tajemnych naukach shugendo (shu znaczy szukac, ken oznacza sile, do oznacza droge), prawdopodobnie podstawy Kendo, ktore wykorzystywalo okrezne ruchy rak i broni w obronie. Wiele technik tej szkoly zapozyczyl Morihei Uyeshiba, gdy w 1925 roku tworzyl wlasny system - aikido.

    Obecnie, wiekszosc honorow za formalne stworzenie sztuki jiu jitsu splywa na Hisamori Tenenuchi, ktory w 1523 roku zalozyl w Japonii szkole ju jitsu. W 1559 roku do Japonii przybyl z Chin mnich Chin Gen Pinh, ekspert kempo, ktory zostalo czesciowo wlaczone do owczesnych treningow ju jitsu. W okresie Tokugawa (okolo 1650 roku), ju jitsu bylo rozwijane jako czesc treningow samurajow. Kolejny etap w historii jiu jitsu, ktore zaczelo upadac wraz z koncem okresu Tokugawa, nastapil w 1882 roku, gdy Jigoro Kano rozwinal na bazie jiu jitsu - judo bezpieczny sport, wykorzystujacy wybrane techniki jiu jitsu, skonstruowany w celu spopularyzowania sztuk walki.

    Za poczatek historii Ju-Jitsu uwaza sie turniej o nazwie CHIKARA-KURABE (proba sil) w roku 230 p.n.e. Nastepne udokumentowane wzmianki to rok 23 p.n.e. kiedy to NOMINO-SUKUNE pokonuje w walce bez broni TAJIMA-NOKAHAYA co daje poczatek walce zwanej SUMAI lub SUMO.
    Data: Pią Lis 30, 2007 4:23 pm
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Style tradycyjne
    Wyświetleń 400

    Zobacz cały wątek

    Ogród chiński powstanie we Wrocławiu

    Agata Saraczyńska 2007-10-07, ostatnia aktualizacja 2007-10-07 17:21

    Mamy już w mieście ogród japoński, teraz na skraju Parku Szczytnickiego ma powstać nowa orientalna atrakcja - wzorowany na słynnym Yuan Ming Yuan ogród chiński. Od dziś na dwudniowej konferencji dyskutować będą o nim specjaliści z Polski i Chin.

    Ogród powstać ma na terenie wykorzystywanym dotąd przez ogrodnictwo, czyli między ulicami Mickiewicza, Kopernika, Dębowskiego i 9 Maja. Zajmie 10 hektarów, które poddane zostaną gruntownemu przekształceniu. Ma być gotowy na rok 2012.

    Prace zaczną się w nim za dwa lata, czyli w 300. rocznicę założenia ogrodu cesarzy chińskich Yuan Ming Yuan. Nad koncepcją założenia pracują architekci z Politechniki Wrocławskiej, z Zakładu Kształtowania Przestrzeni, którzy zaprosili do Wrocławia Chińczyków zajmujących się historią kultury ogrodniczej oraz projektowaniem.

    Dziś, poza wykładami w centrum konferencyjnym Wydziału Elektrycznego (ul. Janiszewskiego , przewidziana została dyskusja z przedstawicielami służb miejskich oraz rad osiedli, a jutro także wystawa wrocławskich bonsai.

    Rozmowa o ogrodzie

    Agata Saraczyńska: Czy jest duża różnica między ogrodami chińskimi i japońskimi?

    Drapella Hermansdorfer*: Przywykliśmy do orientalnej wersji ogrodu, który kształtowany jest w duchu buddyzmu zen, czyli do ogrodu - nazwijmy to - pustego. Ogrody chińskie są zdecydowanie bardziej rozbudowane architektoniczne, choć także mają bardzo malowniczy, krajobrazowy charakter.

    Paweł Ogielski*: Różni je także ilość wody, w ogrodach chińskich z reguły zajmuje ona ponad połowę powierzchni.

    We Wrocławiu też będzie to tak mokry ogród?

    PO: Przez Park Szczytnicki przebiega wiele cieków wodnych, chcemy je wykorzystać, a nad dużym stawem zamierzamy wybudować pawilon, w którym mieścić się będzie coś, co nazywamy umownie centrum orientalnym. Ma to być miejsce, gdzie będzie można poznać kulturę Dalekiego Wschodu, spotkać specjalistów, a także, zgodnie ze wschodnią tradycją, napić się herbaty.

    DH: Ogród otoczony będzie murem przypominającym Mur Chiński, choć oczywiście w skali dużo mniejszej. Cały projekt konsultują specjaliści od modnego feng shui. W czasie naszej konferencji, organizowanej z Uniwersytetem Przyrodniczym, przeprowadzimy warsztaty projektowe, bo pomysł na Ogród Cesarzy Chińskich jest na razie w fazie koncepcji realizowanej na zlecenie miasta. Wiemy, że ma być miejscem odpoczynku, pięknym krajobrazem, uzupełnieniem parku.

    Czy projekt ogrodu chińskiego nawiązuje do Wystawy Ogrodniczej z 1913 roku?

    PO: Wtedy powstał jedynie ogród japoński, teraz odwołujemy się do wzoru chińskiego ogrodu cesarskiego Yuan Ming Yuan, który był w zasadzie zespołem ogrodów z całego świata. Miejscem spotkania kultur, co u nas ma charakter tym bardziej symboliczny, bo przecież - zgodnie z hasłem promocyjnym - Wrocław to miasto spotkań.

    * Dr Drapella Hermansdorfer i dr Paweł Ogielski, projektant z Zakładu Kształtowania Przestrzeni PWr, organizują konferencję

    Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

    http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4555386.html
    Data: niedziela, 7 października 2007, 21:17
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Newsletter
    Odpowiedzi: 4841
    Wyświetleń 722944

    Zobacz cały wątek

    Uczycie się filozofii a parodiujecie jej najpoważniejsze osiągnięcia. Chociaż w przypadku Buddyzmu ZEN trudno mówić o filozofii. Ich mistrzowie nie doszli do swojej wiedzy przez proces rozmyślania lecz przez tzw oświcenie a dokładnie "Przekaz umysłu" inaczej uzyskania nagłego wglądu w istotę stworzenia.
    Najważniejszym przesłaniem jest wyzbycie się myślenia dualistycznego, które kotwiczy naszą świadomość w fizycznym świecie, a więc dobre-złe, ładne-brzydkie, isniejące-nieistniejące, prawda-fałsz, itd.
    Zachęcam do lektury, np. Huang PO - :Przekaz Umysłu" i wiele innych z tej serii (można kupić w internecie. Europejskim (a raczej amerykańskim) odpowiednikiem jest tzw Kurs Cudów, również do kupienia i posłuchania w internecie. To trudne do wytłumaczenia gdyż każdy może zrozumież to nieco inaczej a są to materiały do indywidualnego, wewnętrznego studiowania. Nawet jeżeli spróbowałbym to wyjaśnić, będzie to moja subiektywna ocena czyli informacje zawarte w książkach przepuszczone przez filtr mojego fizycznego umysłu. Ten filtr powoduje, że każdy z nas postrzega ten świat inaczej. Ten filtr, to nic innego jak programy, którymi jesteśmy od urodzenia programowani(dosłownie) to jest dobre, to złe, to ładne, to brzydkie, itd. Aby być sobą a więc przejawić boskie istnienie, trzeba zerwać z tymi programami, zerwać z przeszłością (głównie emocjonalnie pezez przebaczenie) i zrezygnować z przyszłości. Żyć tu i teraz, każde zdarzenie, myśl odbierając w sposób neutralny. Jakie kolwiek klasyfikowanie kotwiczy naszą świadomość w świecie fizycznym. Traktując wydarzenia obojętnie, stajemy jakby ponad nimi. Widzimy nie tylko naszą wąską i indywidualną ścieżkę życia, przez które idziemy jak koń z klapkami na oczach ale mamy wgląd w całość, po prostu z góry widać więcej.
    Jeszcze o istnieniu i nieistnieniu. Większość z Was miała albo przynajmniej słyszała o świadomych snach LD, w których wiemy, że śnimy i możemy kreować wydarzenia w/g naszej woli. Możemy też wchodzić w bardzo realistyczne relacje z otoczeniem (szczególnie sex jest upojny -full servis. Ludzie, którzy przypadkowo mają taki sen, po przebudzenia są zdezorientowani, myśląc że to było na jawie. Kto może zagwarantować, że to właśnie te sny nie są naszą rzeczywistością, gdzie nie jesteśmy niczym ograniczeni, możemy np. latać.
    Czyż Jezus nie powiedział "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedziałbyś górze przesuń się a ona by to zrobiła" Z tąd wynika, że ogranicza nas nasz fizyczny umysł a dokładnie informacje, które w nas wpojono, że góra jest wielka i ciężka(materialna) i człowiek ni jak nie może jej przesunąć. A bynajmniej nie chodzi o jakąś magię, która potrafi przesunąć górę, zresztą Jezus nie mówi o działaniu lecz o wierze. Ta wiara to wiedza o nierealności tego świata (góry), że jest on projekcją naszego umysły wyposażonego w filtry przekonań o których pisałem. Jeżeli pozbędziemy się przekonania, że góra jest ciężka i wielka to umieścimy ją w innym miejscu. Postanowimy, że na obrazie świata, który rzutuje nasz umysł, znajduje się ona w innym miejscu. Pamiętacie z Matrixa "Ta łyżeczka nie istnieje" ...
    Data: 29-09-2007, 10:45
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Mistrzowie, Nauka
    Odpowiedzi: 48
    Wyświetleń 6261

    Zobacz cały wątek

    Poraz kolejny mam zaszczyt zaprosić Was na mój kochany WTL (wydział teologiczny). Tym razem na konferencję poświęconą człowiekowi. Temat brzmi bardzo mądrze, ale poszczególne wykłady są naprawdę przystępne i wartościowe...

    „Człowiek epifanem numinosum.
    Antropologia przestrzenią spotkania religii (religij)”
    Odbędzie się onaw gmachu Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (ul. Jordana 18) w środę 25 kwietnia 2007r.

    Zarys problematyki konferencji:
    Skoro człowiek jest objawicielem sacrum, to pytanie o Boga, o objawienie i zbawienie należy rozpocząć od odpowiedzi na pytanie jak człowiek postrzega samego siebie. Bóg wypowiedział się w człowieku, niejako „dotknął” człowieka, aby człowiek mógł w pewien sposób „dotknąć” Boga – mówił Karl Rahner. A zatem człowiek z całym swoim skomplikowaniem, pięknem, dramatycznością, powinien stanowić punkt wyjścia współczesnej refleksji teologicznej. Poszczególne religie i systemy religijne prezentują sobie właściwy obraz człowieka. Przybliżenie tych, jakże różnorodnych obrazów, jest celem organizowanej konferencji. W jaki sposób i przez co, objawia się sacrum w człowieku? Czy ów pluralizm antropologii jest pomocą czy przeszkodą w spotkaniu wyznawców różnych religii oraz w podjęciu międzyreligijnego dialogu? Poszukiwanie odpowiedzi na powyższe pytania tłumaczy temat spotkania: „Człowiek epifanem numinosum. Antropologia przestrzenią spotkania religii (religij)”.
    W sesji przedpołudniowej zostaną przedstawione koncepcje antropologiczne różnych tradycji religijnych począwszy od Afryki subsaharyjskiej przez Azję aż po Europę. Sesja popołudniowa – mająca formę dyskusji panelowej – skoncentruje się na prawdzie, że człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże, jest znakiem i odbiciem świętości Boga. Wynika stąd konieczność właściwego zrozumienia uchwycenia samookreślania się wyznawcy danej religii.
    Niewątpliwie, podjęty podczas konferencji namysł nad przedstawionymi zagadnieniami, może stać się przyczynkiem do skuteczniejszej realizacji misji współczesnego Kościoła w epoce zderzenia się różnorodnych paradygmatów antropologicznych.

    Program konferencji:
    Sesja przedpołudniowa – część wykładowa
    9.30 Powitanie /wprowadzenie/
    9.45 Religijna koncepcja człowieka w tradycji afrykańskiej - ks. prof. dr hab. Henryk Zimoń SVD (Katolicki Uniwersytet Lubelski)
    10.15 Azjatycka koncepcja człowieka na przykladzie buddyzmu zen - dr hab. Agnieszka Kozyra (Uniwersytet Warszawski)
    10.45 dyskusja
    11.15 – 11.30 – przerwa na kawę
    11.30 „Oto człowiek” – od Adama do Chrystusa. Chrześcijańska antropologia jako korzeń i przyszłość Europy – ks. prof. dr hab. Jerzy Szymik (Uniwersytet Śląski)
    12.00 Antropologia teologiczna między sacrum a sanctum – ks. prof. dr hab. Jacek Bolewski SJ (Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie)
    12.30 dyskusja
    13.00 – 14.30 przerwa obiadowa

    Sesja popołudniowa
    (prowadzenie – ks. dr Jacek Kempa)
    14.30 dyskusja panelowa z udziałem zaproszonych Gości oraz grona dopołudniowych
    wykładowców i innych uczestników konferencji.
    17.00 zakończenie

    Na pewno na konferencji do godz. 13 będę ja i Monika Sułowicz. Rozważa przyjście Marta Baron oraz Ania Gasidło. Brat tez chciał, ale ma zajęcia w szkole niestety... Naprawdę warto posłuchać tych wykładów
    Data: 2007-04-14, 08:28
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Zaproszenia
    Odpowiedzi: 5
    Wyświetleń 550

    Zobacz cały wątek

    Miecz odgrywał w życiu samuraja naczelną rolę. Był utożsamiany z duszą właściciela. Pełnił funkcję symboliczną, ponieważ był wyznacznikiem wyższej klasy. Po "polowaniu na miecze" zarządzonym przez Hideyoshiego, tylko samuraje mogli nosić daisho (dwa miecze) u boku. Miecz to znak potęgi i męstwa, dusza samuraja. W dobie niepokojów i częstych wojen, tym bardziej przywiązywano do niego wagę, iż stanowił skuteczne narzędzie w rękach wyszkolonego wojownika. Niezwykły szacunek jakim cieszyła się ta broń stawiała ją na uprzywilejowanej pozycji wśród bogatego arsenału średniowiecznej Japonii.

    Nie więc dziwnego, że największym zaszczytem i obowiązkiem samuraja była nauka posługiwania się tą bronią. Trening ten nosił nazwę kenjutsu. A współczesną formą szermierki jest kendo (zamiast ostrych mieczy używa się shinai - mieczy bambusowych). Szermierka na miecze była ceniona bardziej niż walka włócznią czy nawet strzelanie z łuku. Najwięcej energii poświęcano szkoleniu się w tej broni, a inne były traktowane jako umiejętności niejako uzupełniające. W filmie Akiry Kurosawy Tron we krwi widzimy dwóch galopujących przez las samurajów. Jeden z nich jest specjalistą od posługiwania się włócznią, a drugi od strzelania z łuku. Obaj jednak mają przy pasie miecze, z którymi nie rozstają się prawie nigdy.

    Samuraje uczyli posługiwać się mieczem w bardzo młodym wieku, a trening ten trwał do końca życia. Lekcje często odbywały się pod gołym niebem, wczesnym rankiem, aby hartować młodzież. Początkowo trenowano drewnianymi mieczami (boken), a gdy uczeń nabrał już wprawy pozwalano mu ćwiczyć ostrym mieczem. Jednak często to kończyło się zranieniami lub nawet śmiercią. Taki trening miał przygotować do starcia z wrogiem na polu bitwy.

    Szczególną rolę przywiązywano do nauki oddychania. Odbywało się to zazwyczaj poprzez medytację na siedząco. Samuraj zyskiwał dzięki temu spokój i jasność umysłu, a płuca rozszerzały się. Techniki oddychania zaczerpnięte były z buddyzmu zen i miały doprowadzić do stanu wyzwolenia z przestrzeni i czasu.

    W Japonii istniało i istnieje nadal wiele szkól kendo. Każda z nich uczyła nieco innych technik posługiwania się mieczem, a sposoby te nazywają się ryu. Każdy mistrz doskonalił własny styl. Gdy styl zdawał egzamin, mistrz nadawał mu nazwę. Technika użycia miecza decydowała często o życiu lub śmierci, więc poszczególne szkoły mogły zostać dość łatwo zweryfikowane pod kątem skuteczności ich metod. Częste walki do jakich dochodziło w epoce sengoku stymulowały rozwój kenjutsu. Można wyróżnić 3 etapy tego rozwoju:

    -joko ryu (styl stary)
    -chuku ryu (styl środkowy
    -shito ryu (styl nowoczesny)

    Największy rozwój kenjutsu odbył się w wiekach XV, XVI, i XVII. Do historii przeszło wielu mistrzów, którzy pozostali niepokonani: Ito Kagaehisa Ittosai (Itto ryu) czy Miyamoto Musashi (Nieten ichi ryu)

    Ważnym elementem treningów kenjutsu była praktyka iai. Był to zestaw kilkunastu podstawowych ruchów kata. Ćwiczono z wyimaginowanym przeciwnikiem przy pomocy ostrych mieczy. Do tego typu ćwiczeń wymagana jest duża koncentracja i skoordynowanie. Ciecia i pchnięcia wykonywane są z maksymalną siłą i prędkością, a jednocześnie ruchy muszą być pod stałą kontrolą. Trening iai wygląda niewinnie, leczy jest on mocno zaawansowany technicznie.
    Data: 2007-09-30, 03:44
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: SZTUKI WALKI

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Rozumiem, że książki o buddyzmie (nawet pisane przez buddystów) nie zawierają żadnych wiarygodnych relacji nt. praktyki buddyzmu.


    chyba masz tutaj racje jesli wziąść np 3 filary i porównać wizje autora z rzeczywistym zen (mam tylko doświadczenia z soto, kandzeonem-taką miszanką soto z rindzai, i kwan um) to jednak rzeczywista praktyka sporo się różni, w książce jest fanatyzcne wręcz siedzenie,twarde zazen walenie głową w koan tak długo az MU będzie wyciekać każdym porem a w rzeczywistości siedzi się sobie i siedzi i jeszcze siedzi potem troszkę się chodzi potem znów siedzenie i chodzenie a potem się troszkę spiewa robi pokłony gada chwilkę z znajomymi i idzie do domku...
    Data: Wto Maj 27, 2008 19:29
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Inne religie
    Odpowiedzi: 713
    Wyświetleń 68494

    Zobacz cały wątek

    Przede wszystkim zen to nie "całkowite uwierzenie w siebie". Raczej "zwiątpienie w siebie".

    Każdy kto uważa, że buddyzm i chrześcijaństwo głoszą coś zupełnie przeciwnego jest dla mnie zwykłym idiotą, który o którejś z tych religii (najprawdopodobniej chrześcijaństwie) nie ma bladego pojęcia. Buddyzm jest jednoznaczny z chrześcijaństwem. Ah ci pseudo-chrześcijanie ze swoim wyimaginowanym Bogeim-Pięciolatkiem-ZwróćcieNaMnieUwagę-OddawajcieMiCześć.

    Nie tędy droga.

    Pcl, nie ma "wyznawców" buddyzmu.

    Cebull, w Tybecie buddyzm zaczął się od masowych mordów i kaźni dokonywanych na wyznawcach pierwotnej tybetańskiej religii animistyczno-szamańskiej Bon-Po. Do dzisiaj mają Bon-Poniści przechlapane, nawet w Nepalu, gdzie buddyjscy uchodźcy z Tybetu ich gnębią, nie pozwalają im na edukację i odcinają od służby zdrowia.
    Data: 14:27, 16 Lut '09
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religie, wiara, okultyzm
    Odpowiedzi: 24
    Wyświetleń 1017

    Zobacz cały wątek

    Cytat: A co do sprzeciwu buddystow to ciekawym dla mnie przykladem (neo)buddyzmu jest znany i ceniony mistrz zen Denis Genpo Merzel. Nie dosc, ze naucza nowa metoda (Big Mind) to do tego poprosil Kena Wilbera by ten napisal slowo wstepne do jego najnowszej ksiazki. Coz. Taki to juz mistrz zen.



    Może go poprosił. Jednak dla mnie Ken Wilber nie ma nic wspólnego ani z buddyzmem (mimo że często sie na niego powołuje) ani z oświeceniem. Wole unikać takich ludzi z daleka. I to nie dlatego że nie znam Wilbera i jego poglądów, tylko że właśnie znam je bardzo dokładnie.

    Powodzenia
    jpack
    Data: Nie Mar 18, 2007 15:04
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Dyskusje ogolnodostepne
    Odpowiedzi: 87
    Wyświetleń 1534

    Zobacz cały wątek


    a tak poza tym skąd ty wiesz, że jestem ateistą? albo jakie mam poglądy religijne? może się zdziwisz ale bliżej mi do buddyzmu zen i panteizmu niż materializmu, tak więc nie wygaduj bzdur "o moich Panach"...

    a fakt jest taki, że katolicy z upodobaniem powołują się właśnie na wybrane fragmenty Tory, na czele z Dziewięcioma Przykazaniami (jedno im nie pasowało o kulcie obrazów i rzeźb więc je wycieli, dzieląc ostatnie na dwa) inne pomijając milczeniem... to jest dopiero schizofrenia religijna
    Data: 13:48, 08 Sie '08
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Multimedia
    Odpowiedzi: 36
    Wyświetleń 1893

    Zobacz cały wątek

    Buddyzm to przebijanie iluzji. Jedną z większych iluzji są etykietki tożsamościowe, których się czepiamy. "jestem metalem, jestem szefem firmy, jestem katolikiem". Jesteś JA. Nic ponad to. Buddystka, który bez wewnętrznego sprzeciwu mówi o sobie "jestem buddystą" jest dopiero raczkujący.

    Głoszą to samo. Pokora, miłość, spokój, niezawiłość, wyzbycie się ego iluzji. Generalnie po wielomiesięcznych studiach Biblii, tekstów zen widzę, że to jest absolutnie to samo, tylko powiedziane w inny sposób. To jak "Dzień dobry" i "Witaj".
    Nie mówię o katolicyzmie, który od buddyzmu i chrześcijaństwa jest daleki.

    Kłaniając się posążkowi Buddhy kłaniasz się symbolowi twojej własnej czystej natury, nie jakiemuś zewnętrznemu bytowi.
    Data: 12:40, 18 Lut '09
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religie, wiara, okultyzm
    Odpowiedzi: 24
    Wyświetleń 1017

    Zobacz cały wątek

    Co to ma do rzeczy?
    To się odnosi do tego:
    Natura kocha różnorodność (Ilość gatunków zwierząt, planety, gwiazdy, nawet linie papilarne i DNA każdego człowieka), wątpię, żeby w tym wypadku robiła wyjątek.
    Stwierdziłeś, że skoro natura lubi różnorodność, to człowiek jako jej część, również będzie wymyślał różnorodne religie, a ja stwierdziłem, że nie koniecznie, bo człowiek się nieustannie buntuje przeciw naturze.
    Bo w podobnym celu zostały stworzone
    Śmiem wątpić. Znana nam wersja chrześcijaństwa najprawdopodobniej została stworzona by kontrolować poddanych. Zen natomiast powstało w wyniku zderzenia buddyzmu z chińskimi systemami filozoficznymi(taoizm, konfucjanizm, etc). Podobny cel? Chyba nie ...
    Data: 05-09-2008, 08:49
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Filozofie
    Odpowiedzi: 57
    Wyświetleń 3357

    Zobacz cały wątek

    Cytat:
    Jaasne, teraz tez te poglady sa zroznicowane prawda ?
    Ile procent obecnych ateistow popiera monarche ? albo socjalizm ?

    Cytat:
    Jaki porzazdek kastowy ? Piszesz o buddystach ? Buddysci to nie ateisci
    Tak samo jak monarchia absolutna....no chyba ze dla was Stalin albo Mao byl monarchia absolutna


    Stalin i Mao byli raczej dyktatorami niz monarchami, monarcha jest cesarz, krol, emir, kalif, papiez itp.
    Nie ma wiekszego problemu w byciu ateista i praktykowaniu buddyzmu zen chociaz jest tu pewien dysonans.
    Data: Pon Paź 20, 2008 2:30 pm
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Chrześcijaństwo, ateizm, religie, filozofie
    Odpowiedzi: 1538
    Wyświetleń 55990

    Zobacz cały wątek

    Cytat:
    Jak tak medytancja wyglada ,tak samo jak normalna ,czy jakos inaczej to robisz??



    Może się mylę ale TAI CHI ze swoimi układami może na początku przerażać i chyba dobrze gdyby był na początku przy Tobie jakiś nauczyciel. (mylę się? )

    Dlatego jako prostszą formę polecałbym szamański chód mocy, lub wzięte z buddyzmu zen kinchin.

    pozdrawiam

    Teom

    To co jest opisane w ksiazce Andrzeja Bednarza jest proste, wiec mozna sprobowac (taka namiastka TAI CHI), a prawdziwe TAI CHI juz troche trudniejsze jest (duzo roznych ukladow ). Ja mam filmy, w ktorych pokazane jest co i jak o TAI CHI, wiec nie jest zle.
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Magia i medytacja
    Odpowiedzi: 36
    Wyświetleń 1703

    Zobacz cały wątek

    "dziennik" można rozumieć wielorako,
    a za sugestią Roberta nawet jako gazetę -
    zwiastuna wielorakich wiadomości

    dziwi mnie odejście od wiary w powodzenie i dobro oraz odejście od Buddyzmu cechującego bardzo mocno padstawy haiku.

    Oczekiwanie, że za zwiędłymi liliami pojawi się na pierwszej stronie coś czarnego wprowadza czytelnika w daleko idące zakłopotanie

    komu można życzyć tak wiele szczęścia
    i zarazem tak mało pamięci,
    że lilie mogły zwiędnąć

    zawiły proces myślenia
    albo ja nie potrafię odczytać tego
    właściwie
    pozdrawiam
    Piotr
    Data: 8 października 2006, 2006 15:56
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Własne utwory
    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń 515

    Zobacz cały wątek

    Wypowiadam sie jak sie znam stad w tym temacie mam malo do powiedzenia Zwrocilem jedynie uwage ze dla mnie nie jest to tym czym dla jasnej i ze znam ludzi ktorzy jeszcze ianczje podchodza do seksu

    Ja sie nie dopytuje o motywacje tylko przez te pytania pokazuje jej ze jak sie dowie to dalej jej to na 99% nic nie da

    Jestem abosultnie zajebisty bez reklamy :) To jest reklama :)

    Kilka zdan o Mateuszu bylo do ostatniego posta Chyba nie przeczytales a nie stricte do tematu

    Skad wzieles ta bzdure ze orgazm to oswiecenie ??? Z ksiazki jakiegos europejczyka ktory nie otral sie o zrozumienie buddyzmu ZEN ? Oswiecenie przede wszystkim to stan umyslu jak juz chcialbys to zamknac w jakiekolwiek slowo co jest z gory skazane na porazke Na 100% nie jest jak to mawia Twoja kochanka rżnięcie sie :)

    Ten post tez jest nie na temat wiec daruj sobie posta w ktorym to zauwazysz :)
    Data: 2008-11-10, 14:11
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Seks
    Odpowiedzi: 16
    Wyświetleń 1195

    Zobacz cały wątek

    władek....Co ci zen zawinił?

    ty się pasjonujesz historią, a ja religiami i duchowością. Żle?

    powiem ci, zmęczony jesteś i wysiadłeś intelektualnie....bo inaczej tego nie tłumaczę.

    Mają rację na Wschodzie, że cywilizacja Zachodu to tępactwo przywiązane do pojęć. Oni lepiej rozumieją chrześcijaństwo, niż letni katolik zajmujący się więcej polityką niż własną religijnością. Ukąszenie heglowskie.

    Miał rację papież mówiąc, że najbliżej chrześcijaństwu do buddyzmu...ale kto go rozumie?
    Data: 01 lut 2009 02:53
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Polityka, polemiki, prasówka...
    Odpowiedzi: 46
    Wyświetleń 377

    Zobacz cały wątek

    Co jest zabawne, Jasna, Krafter dopytuje się o motywację twoich dociekań, jedocześnie reklamując się jako facet który nie docieka motywacji innych. Za to w odpowiedzi na pytanie o duchowość seksu nie ma do powiedzenie nic ciekawego prócz obiegowych truizmów. Ale za to kojarzy mu się z tym tematem historia o Mateuszu który wpieprzył gościowi tak że bluzgał krwią. Bardzo męskie Seks & Violance
    A przecież ci sami mistrzowie zen którzy okładają uczniów kijami (raczej rzadko sie z nimi tłuką, może takie jest i życie ale raczej kiboli niż adeptów buddyzmu; nawiasem mówiąc są liczne historie z protestami przeciwko nieuzasadninej przemocy na sesjach zen) no więc ci sami mądrale mówią że orgazm to "małe kensho" czyli oświecenie. I co wy na to?
    Data: 2008-11-10, 13:49
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Seks
    Odpowiedzi: 16
    Wyświetleń 1195

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Dlatego jako prostszą formę polecałbym szamański chód mocy, lub wzięte z buddyzmu zen kinchin.


    a gdzie moge przeczytac cos konkretnego o tych ??
    Moze macie jakies ciekwe stronki o tym w zanadzu ??

    A mam jezscze takie poboczne pytanie ,szukam dobrej ksiazki o zen albo stronki ,co byscie polecili ??

    Wysłany Sob Lip 10, 2004 2:00 pm:

    lukasz ,sciangolem ksiazke z kippina ,dzieki za porade ,wydaje sie zeczywiscie dobra .
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Magia i medytacja
    Odpowiedzi: 36
    Wyświetleń 1703

    Zobacz cały wątek

    Jestem pod wrażeniem "Wiosna,lato, jesień zima...wiosna"Nie chciało mi się tu juz wracać, ale dla tego filmu...Piekny przekaz, piekny obraz i piekny soundtrack,kojący, dramatyczy, zabawny, tragiczny, porywajacy...koniecznie.W dodatku pogladowa lekcja buddyzmu zen. Przy okazji ,niespodziewanie nawróciłam sie trochę na feminizm:no bo jaki piekny ,taki mizoginistyczny, a do kulminacyjnej sceny jest taki podkład wokalny ,że lisa gerrard wysiada, a nie wiadomo co to za jedna śpiewa,nawet imienia, sam głos, nawet imienia....., po prostu kolejna, bezimienna genialna baba....
    Data: Sob Maj 07, 2005 1:04 am
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Kulturalne opinie
    Odpowiedzi: 2325
    Wyświetleń 112155

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Dla ciebie proponowalbym swiadectwo nawrocenie bylego buddysty, ktory z laski Bozej wrocil do Kosciola i chala Panu za to. I wierz mi, ze naprawde dobrze ci zycze.


    "Kazda liszka swoj ogonek chwali" jak mawia przyslowie, chrzescijanstwo po blizszym poznaniu napawa mnie wstretem, buddyzm jest bez porownania czysciejszy. Ale w tym momecie i tak jestem ateista tyle ze zostalo we mnie sporo z filozofii buddyzmu zen ktory zaadoptowalem na swoj uzytek.
    Data: Sob Lut 14, 2009 2:01 am
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Chrześcijaństwo, ateizm, religie, filozofie
    Odpowiedzi: 56
    Wyświetleń 2034

    Zobacz cały wątek


    Co do medytacji itd. to powiem tak - im więcej będzie poświęcane temu uwagi, tym prawdopodobnie bardziej będę zadowolony. Ale rozumiem, że zależy to od trenera. Sądziłem, że rzucicie mi nazwy tych SW, w których jeszcze praktykuje się takie elementy, a ja poszukam konkretnego trenera, który przywiązuje do tego wystarczająco dużo uwagi.

    polecam nie sztuki walki a poszukanie nauczyciela duchowego, w polsce bardzo jest sporo takich z odłamów buddyzmu (zen, kagyu itd), chrześcijańskiego (duchowość ignacjańska)... bardzo w to wątpię żeby któryś z instruktorów sztuk walki miał doświadczenie w nauczaniu duchowości - to trudna rzecz i szkoda zebyc zrobil sobie krzywde ...
    Data: 13 Luty 2005, 23:20
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: CROSS-BUDO
    Odpowiedzi: 148
    Wyświetleń 80429

    Zobacz cały wątek

    Hej, nazywam się Michał, jestem dośc młody (rocznik 1991). Pochodzę z Krakowa, ale niestety na chwilę obecną przebywam w Walii. Nie zmienia to faktu, iż kocham moje Miasto i Kraj. W sprawie zainteresowań: przede wszystkim lotnictwo cywilne i wirtualne. Następnie historia, teologia, techniki wojskowe i policyjne. Uwielbiam góry (najbardziej Gorce) oraz wszystkie rzeczy związane z trekkingiem oraz survivalem. Świetnie czuję się wśród natury. Cieszę się, iż mam teraz możliwośc uczestniczyc w dyskusjach na tematy religijne. Pomimo młodego wieku orientuję się dośc dobrze w polityce. Poglądy mam prawicowe, popieram całym sercem Platformę Obywatelską i Partię Demokratyczną. Moim marzeniem jest życ w państwie, w którym władza jest niepotrzebna. Wyznanie: rzymsko-katolickie, choc mam bardzo duży szacunek do Buddyzmu (szczególnie ZEN). Największy żyjący autorytet dla mnie to Profesor Bartoszewski.

    Pozdrawiam po raz pierwszy

    Michał M.
    Data: Czw Paź 25, 2007 10:08 pm
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Hyde Park
    Odpowiedzi: 255
    Wyświetleń 72384

    Zobacz cały wątek

    Wątek, w którym przedewszystkim chciałbym poznać opinie Buddystów na temat ich poglądów odnośnie osoby Jeszui z Nazaretu. Czy zastanawialiście się nad ewentualnymi podobieństwami w jego naukach, czy uważacie, że Jeszua mógł wiele czerpać z Buddyzmu, czy to jedynie zbieżne podobieństwa jeśłi są przez Was dostrzegane, czy też może Jeszua (takie opinie też spotkałem) to człowiek Oświecony ? A może wg Was wogóle nie ma podobieństw między Buddyzmem a filozofią Jeszui ?

    Oczywiście mając świadomośc, że tytuł wątku zmotywuje do reakcji Chrześcijan, także ich wypowiedzi są mile widziane

    Pozdrawiam.
    Data: Nie Kwi 22, 2007 11:07 pm
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Chrześcijaństwo, ateizm, religie, filozofie
    Odpowiedzi: 84
    Wyświetleń 16173

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Komu aborcja przynosi cierpienie ? Płodowi ?!

    Cytat: W którym miejscu buddyzm zakazuje działać tak, aby cierpieć? NIe istnieje zakaz cierpienia.


    Tak, Budda nie formułował swojego nauczania na zasadzie zakazów, ale co to za buddysta zen, który gdzieś ma ośmioraką ścieżkę (właściwy czyn) i dziesięć wskazań bodhisattwy spośród których pierwsze to "nie zabijać"? To tak jakby ktoś deklarował, że jest na diecie, ale objadał się czipsami i czekoladą. Pewnie, że podejście buddyzmu zen do aborcji nie jest tak zdecydowanie przeciwne jak np. katolickie, jednak aborcja jest postrzegana jako ostateczność, gdy dziecko nie ma szans na normalne życie, Ty zaś to przedstawiłeś tak jakby była niedzielnym spacerem. Gdzie przeczytałeś, że według zen życie zaczyna się od narodzin i że przed narodzinami dziecko nie jest żywe?
    Data: Nie Kwi 15, 2007 11:25 pm
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Archiwum
    Odpowiedzi: 1929
    Wyświetleń 239964

    Zobacz cały wątek

    "Trzy filary zen" dla wielu polskich buddystów są "biblią" i słusznie. Jest to pierwsza wydana na zachodzie bardzo dobrze prezentująca zen praca. Autor, Philip Kapleau jest również pionierem buddyzmu zen na zachodzie, czego nie chcą mu przyznać konkurencyjne zenki, podważając jego kwalifikacje i sukcesję.
    Polecam książkę roshiego Kapleau tym, których interesuje mistyka w ogóle, a nie tylko zen.
    Opinie ignorantów jakimi są początkujący buddyści nie powinny być przeszkodą, a raczej zachętą.
    Data: Sro Maj 28, 2008 16:48
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Inne religie
    Odpowiedzi: 713
    Wyświetleń 68494

    Zobacz cały wątek

    Cześć Dominik,

    Zdaje sobie sprawę, że masz mocno wyrobione zdanie na temat Philipa Kapleau, ale chociaż ustalmy fakty historyczne, bo z punktu widzenia mojej małości mają one pewną wagę. Kiedy w 1966 P. Kapleau wrócił do USA Shunryu Suzuki miał sporą grupę uczniów zen złożoną wyłącznie z Amerykanów, która była w stanie założyć dużą świątynię w Tassajarze w Kaliforni: . O roshim Kapleau w USA jeszcze nikt wtedy nie słyszał. W tym sensie nie chcę umniejszać zasług roshiego Philipa Kapleau ale nazywanie go amerykańskim Bodhidharmą to przesada z powodu, o którym napisałem wyżej: nie był ani pierwszy, ani jedyny, ani nie miał największego wpływu. Przy czym niewątpliwie był jednym z filarów rozwoju zen na zachodzie. Polecam dobre książki: "How The Swans Came to The Lake"(historia buddyzmu w USA) i "Crooked Cucumber" Davida Chadwicka - biografia Shunryu Suzukiego.

    Masz rację, że grupy skupione wokół spadkobierców roshiego Philipa Kapleau są jego świadectwami, dlatego każdy powinien sam to sprawdzić.

    Pzdr
    Piotr[/url]
    Data: Wto Lip 01, 2008 9:11
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Inne religie
    Odpowiedzi: 713
    Wyświetleń 68494

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Książka nie jest przeładowana zbędną erudycją, chociaż widać dyskretne odniesienia (poza buddyzmem) do chrześcijaństwa, sufizmu, psychologii Jungowskiej, czy współczesnej literatury ezoterycznej, jak Kurs cudów.

    Cytat: Choć uważny czytelnik w nauczaniu Tollego znajdzie metodę buddyzmu zen (dobrymi odniesieniami jest tu buddyjska "pustka" - jako cel i "uważność" jako środek), to nie jest ono prostą kalką wschodniego systemu inicjacyjno-soterycznego.



    D. T. Suzuki: „Ilekroć spojrzę na wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa, myślę o głębokiej różnicy dzielącej chrześcijaństwo od buddyzmu. Na Zachodzie podkreśla się silnie osobowe Ja. Na Wschodzie nie ma żadnego Ja […] W buddyzmie potrzebujemy jedynie oświecenia, a nie Ukrzyżowanego […] Buddyzm wyjaśnia, że od samego początku nie ma żadnego Ja, które miałoby być ukrzyżowane”

    „Gdy słowa Chrystusa brzmią: "Ojciec twój, który widzi w skrytości, ten ci odda jawnie" – wówczas dostrzegamy jak bardzo buddyzm i chrześcijaństwo różnią się między sobą. Dopóki poświęcamy choć jedną myśl komukolwiek, Bogu, diabłu albo temu, że nasze uczynki są znane i zostaną nagrodzone, zen powie: Nie należysz jeszcze do naszego grona […] Zen chce, aby nawet ten ostatni ślad świadomości Boga uległ, o ile to możliwe, zatarciu” D. T. Suzuki

    Synkretyzm ─ połączenie różnych, często rozbieżnych i sprzecznych poglądów; niekonsekwentny, nielogiczny eklektyzm, wyznawanie sprzecznych zasad lub wierzeń. (Wikipedia)
    Data: Wto Wrz 02, 2008 8:30
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: W kręgu New Age
    Odpowiedzi: 26
    Wyświetleń 2173

    Zobacz cały wątek

    Terrorizen. Masz całkowitą rację. Przez filtr Twojego umysłu wygląda to dookłaadnie tak jak piszesz. Nic dodać nic ująć, łącznie z epitetami typu "What the fuck?" I to właściwie wszystko co mam na temat Twojego postu do powiedzenia panie "Studencie"
    Ponieważ jednak posty te czytają również inne osoby muszę kilka kwestii wyjaśnić..
    1. Odłamów Buddyzmu jest więcej niż Chrześcijanstwa, uściślę więc, że mówię o ZEN "Jednego Umysłu" a ten nie ma żadnej filozofii.
    2.ZEN J.U. nie ma żadnych katalizatorów a tymbardziej rozmyślania.
    3. Zgodnie z moim "Filtrem" cała wiedza jest w Bogu (Absolucie czy jak tam wolisz). Oświecenie to podłączenie się do tej wiedzy przez oczyszczenie umysłu z dualności.
    4. Pod istotą stworzenia rozumię proces a nie osobę.
    5. Jeżeli rozmawiamy o dualiźmie, analizujemy, rozważamy to istotnie cały czas w nim jesteśmy ale to tylko wymóg sytuacji. Normalnie osoba wyzwolona tego nie robi, starając się (przebywając0 w jedności wszystkiego ze wszystkim.
    Jezus tak powiedział, a więc to implikuje, że tak jest? Logika scholastyczna?
    6. Nie tylko Jezus mówi o sile kreacji naszego umysłu.
    7.Polecam książkę "Życie i nauki Mistrzów Dalekiego Wschodu. Wprawdzie tam również nikt nie lata ale za to przemieszcza sie poza czasem i przeszczenią (autentyczny raport)
    Umysł o którym mówisz a właściwie EGO, daje Ci chwilowe przyjemności zewnętrzne tylko dlatego, że jest zaprogramowany, że w takich a takich sytuacjach powinieneś czuć przyjemność. Umysł wewnętrzny (DUCH) daje Ci radość bez względu na wydarzenia zewnętrzne. Wszyscy tego doświadczamy, tyle, że nie wszystkich filtry pozwalają to świadomie zauważyć ...
    Data: 30-09-2007, 18:08
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Mistrzowie, Nauka
    Odpowiedzi: 48
    Wyświetleń 6261

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Pytanie jakie bym sobie postawil na Twoim miejscu jest takie - "Co ja trace, jesli oswiecony moglby miec nerwice?"


    ...
    Stąd mamy równierz sprzeciwy buddystów dotyczących nauk Wilbera. słuszne sprzeciwy. ale Wilbera to nic nie obchodzi. Jest przekonany o swoim "oświeceniu" i w tym jego przekonaniu tkwi jego problem. problem mogą mieć równierz jego czytelnicy jeśli uwierzą w to co pisze.

    Buddyzm to szeroka rzeka, jedni wola romatyczne wizje oswiecenia, mityczna wiare w swietosc lamow itp. Sa tez tacy co sa bardziej praktyczni i doceniaja osiagniecia nauki zachodniej. Dlatego ja sie okreslam (neo)buddysta... bo buddyzm owszem ale nowe szersze spojrzenie tak.

    A co do sprzeciwu buddystow to ciekawym dla mnie przykladem (neo)buddyzmu jest znany i ceniony mistrz zen Denis Genpo Merzel. Nie dosc, ze naucza nowa metoda (Big Mind) to do tego poprosil Kena Wilbera by ten napisal slowo wstepne do jego najnowszej ksiazki. Coz. Taki to juz mistrz zen.

    CM
    Data: Nie Mar 18, 2007 14:38
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Dyskusje ogolnodostepne
    Odpowiedzi: 87
    Wyświetleń 1534

    Zobacz cały wątek

    Cytat:
    Zreszta pierwszy byl ddn. Ja tylko powtarzam za nim. (Thx ddn, moj nauczycielu.) (Ddn, a gdybys jeszcze wkleil tego posta gdzie mowisz "Jestem mistykiem. Widze na raz obie strony ksiezyca..."



    Nino, cieszę się, że jakaś moje wypowiedź znalazła Twoje uznanie, ale nie jestem nauczycielem duchowości. Mistyk nie musi równocześnie być nauczycielem mistyki. Nie potrafię niczego nauczać.
    Natomiast poświadczam, że każdy człowiek może rozwijać swą świadomość. Nie sposób to sensownie zrobić nie mówiąc niczego o sobie. Tak sądzę. Ukrywanie wiedzy też jest przejawem pychy.
    Pewien oświecony chiński mnich nalegał mniej więcej tak:
    "Proszę wszystkich arhatów, pratjekabuddów i śrawaków - nie zatrzymujcie prawdy dla siebie. Nauczajcie i przekazujcie dharmę każdemu, w każdej chwili i wszędzie gdzie potraficie."

    Chyba przejąłem się tym wezwaniem. Kto miałby mi wystawić certyfikat? A komu ja mam go wręczyć? Zresztą po co?

    Jak wiesz Szósty Patriarcha Hui-neng otrzymał od poprzedniego - Hung-jen'a szatę i miskę Bodhidharmy nie tylko jako potwierdzenie pełnego oświecenia, czy tradycyjny symbol przekazania pierwotnego umysłu, ale też jako świadectwo "urzędu nauczycielskiego". Po czym Piąty Patriarcha kazał mistrzowi uciekać przed zazdrosnymi mnichami na południe i tam założyć szkołę buddyzmu zen.
    Również Jezus, zanim rozpoczął formalne nauczanie, został w Jordanie ochrzczony przez Jana Chrzciciela i od niego dostał "świadectwo" oraz przkazał Mu część uczniów.
    Ale prócz tych największych było wielu mniejszych i zupełnie malutkich. Jedni ustanawiali nowe religie, drudzy je rozwijali i kontynuowali nauczanie, trzeci tylko inspirowali poszukujących i trochę pomagali, wielu nigdy się nie ujawniało.

    Nino, nie pamiętam gdzie pisałem o tym księżycu.

    Ddn
    Data: Sro Lut 28, 2007 16:06
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Dyskusje ogolnodostepne
    Odpowiedzi: 116
    Wyświetleń 1935

    Zobacz cały wątek

    Bo współczujesz cierpiącym istotom, chcesz wszystkim pokazać wspaniałość oświecenia - logiczne paradoksy moim zdaniem tu nic nie wyjaśnią Osoba 'zatapiająca' się w Nirwanie bez pomagania innym nosi nazwę 'pratyeka buddy', buddy prywatnego. Nacisk kładzie się na postawę boddhisattwy, istoty współczującej.

    Nie wspomnieliście a aspekcie buddyzmu, który mnie obecnie najbardziej fascynuje - szczególnie w odniesieniu do dzogczen i zen - rozwijania uważności, szacunku do codziennego życia, cieszenie się życiem bez wpadania w pułapki przywiązań i pożądania. Ciekawe jest też ujęcie rzeczywistości jako procesu ('współzależne powstawanie')

    "Więcej jest grudek ziemi na paznokciu niż osób doceniających swój doczesny byt" - wedle książki o dzogczen miał tak powiedzieć budda, cytat niezweryfikowany.

    Nie wie ktoś, jak zdobyć w wersji książkowej zbiór głównych lub wszystkich nauk Buddy Siddarthy Gautamy?

    - dużo przystępnych esejów na ten temat, m.in. fajny wstęp do buddyzmu
    Data: Wto 29 Lip, 2008 22:39
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religie i Filozofie
    Odpowiedzi: 13
    Wyświetleń 1441

    Zobacz cały wątek

    HARMONOGRAM SEMINARIUM BUDDYJSKIEGO
    NA UNIWERSYTECIE ŚLĄSKIM 21.03.2006

    Rozpoczęcie seminarium: 10.00
    Miejsce: Sala Sympozjalna III, Wydział Nauk Społecznych UŚ, ul. Bankowa 11

    Wystąpienia:

    10.15 Buddyzm palijski - Dr hab. Krzysztof Kosior
    Kierownik Zakładu Religioznawstwa i Filozofii Wschodu Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie

    11.00 Główne idee buddyzmu Mahajana - Mgr Zbigniew Trzaskowski
    Doktorant Instytutu Filozofii UŚ

    11.45 Wadżrajana i buddyzm tantryczny - Marek Górny
    Instruktor medytacji Dzogczen, znawca buddyzmu tybetańskiego

    12.30 Karma Kagyu - buddyzm na zachodzie - Dr Karol Ślęczek
    Przewodniczący Związku Buddyjskiego Karma Kagyu w Polsce

    13.00 Specyfika buddyzmu Zen - Dr Bogdan Ogrodnik
    Adiunkt w Zakładzie Filozofii Systematycznej UŚ

    13.30 Pytania z sali

    13.50 Zakończenie seminarium

    22.03.2006 -- Spotkanie w klubie Bellmer o 17.00 Dyskusja na temat anatta.

    Plakat informacyjny do pobrania:

    WSTĘP WOLNY
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religia i Wiara
    Wyświetleń 292

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Bredzisz człowieku, taoizm nic nie ma do buddyzmu.

    Cytat: Ok. 300 roku n.e. pojawiła się przypisywana Laozi księga Huahujing (wymowa: Huahu-dźin, czyli [Klasyczna] Księga o nawróceniu barbarzyńców). Opisuje ona działalność misjonarską mistrza Lao w Indiach, a zwłaszcza nauki przekazywane przez mistrza Buddzie. Była popularna w kręgach taoistycznych, a zwłaszcza wykorzystywana by dowieść wyższości nad buddyzmem i tego, że jest on jedynie hinduską odmianą taoizmu. W odpowiedzi na te ataki buddyści uznali ją za oszczerstwo, a także przesunęli datę urodzenia Buddy na XI wiek p.n.e., by wykluczyć jego powiązania z Laozi. Pozycja jest dziś praktycznie niedostępna. Wraz z inwazją buddyzmu w Chinach, obie doktryny uległy zespoleniu, co zaowocowało powstaniem buddyzmu chán (z którego wywodzi się zen). W rzeczywistości taoizm religijny przejął wiele doktryn buddyjskich jak reinkarnacja, obraz nieba i piekła, odpłacanie za nasze uczynki na ziemi. Przejęto także wiele pomniejszych bóstw buddyjskich. Te dwie religie różnią się jednak jeśli chodzi o istotę życia. Dla buddyzmu życie to cierpienie (dukkha), co kłóci się z pragnieniem nieśmiertelności i zadowolenia z życia taoistów.

    Data: Pią Paź 24, 2008 12:18
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Mini poradnik filozoficzny
    Odpowiedzi: 27
    Wyświetleń 2988

    Zobacz cały wątek

    Temat przeniesiony z innego forum, który mnie został zadedykowany.

    Dyskusja jest dość długa, ale jeśli znajdziecie czas, to przeczytajcie i proszę - skomentujcie.
    -------------------------------------------------
    Oświecenie - krótkotrwały stan świadomości wg dominikadano

    Wysłany: Wto Mar 13, 2007 8:34 pm Oświecenie - krótkotrwały stan świadomości wg dominikadano

    Wydzielone z tematu czym jest uwaga w zen i czemu służy? w panelu Zen. - iwanxxx rybysferyczne napisał/a:
    ciekawi mnie co tradycje buddyjskie stanowia o uwadze, zwlaszcza uwadze w zyciu codziennym. po co, dlaczego, jak?
    Celem buddyzmu jest oświecenie. Zazwyczaj jest to krótkotrwały stan świadomości. Nieuważny buddysta mógłby to przeoczyć. Bez dwóch zdań - wielka strata. Uwaga, czy też uważność, nie dotyczy perfekcyjnego wykonywania czegoś, ale jest przytomnością umysłu, ciągłą czujnością.
    abgal
    Rocky Balboa

    Dołączył: 02 Lis 2006
    Posty: 577
    Wysłany: Wto Mar 13, 2007 8:40 pm Re: czym jest uwaga w zen i czemu służy?

    dominikdano napisał/a:
    Celem buddyzmu jest oświecenie. Zazwyczaj jest to krótkotrwały stan świadomości. Nieuważny buddysta mógłby to przeoczyć. Bez dwóch zdań - wielka strata.
    A skąd Ty o tym wiesz? Doświadczyłeś tego? Jeśli tak - skąd wiesz, że to było 'to'? Jesteś 'uważnym buddystą'?
    Data: Czw Mar 22, 2007 12:50
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Moderowane przez ddn
    Odpowiedzi: 47
    Wyświetleń 1163

    Zobacz cały wątek

    Cieszę się z Pańskiego dobrego samopoczucia w kwestii "znajomości" buddyzmu od nauczycieli bon i zdziwię Pana może, że również paru spotkałem i to nie na kursie "buddyzm w weekend", tylko na miejscu, w klasztorze, w Mongolii.

    Czy był Pan kiedyś w klasztorze buddyjskim? Ja byłem w kilku, w Ułan Bator i na mongolskiej prowincji, w Mongolii spędziłem sporo czasu. Sceny rytuałów, opisane w opowiadaniu, w znakomitej większości pochodzą z własnoręcznie zrobionych zdjęć malowideł z mongolskich świątyń. Mogę nawet podzielić się tymi zdjęciami, jeśli zechce mi się wrzucić je kiedyś na mój serwer ze zdjęciami z podróży.

    Generalnie, dla zasadniczej większości buddystów, zarówno Theravady jak i Mahajany, z której lamaizm czerpie, ezoteryczny lamaizm w wersji tybetańskiej i mongolskiej, to czystej wody okultystyczne pogaństwo, przesmarowane tylko buddyzmem z zewnątrz. Stąd może Pańskie zaskoczenie, że zamiast kwiatków, motylków i powiedzonek zen pojawiła się krew.

    Zmieszanie buddyzmu z Ariami to już, oczywiście, licencia poetica, nawiązująca do starej wspólnoty indoeuropejskiej i wychodząca z założenia, że hinduizm i buddyzm są jedynymi, żywymi religiami o korzeniach indoeuropejskich właśnie.

    Dziękuję za uwagę.
    Data: 3 września 2007, 18:28
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Literatura
    Odpowiedzi: 29
    Wyświetleń 1849

    Zobacz cały wątek

    "Satori jest religijną podstawą osobowości Siakjamuniego jako Buddy, jego nauki zaś są tego doświadczenia wyrażeniem, wyjaśnieniem lub opisem. Jest więc naturalne, że zen opierający się na doświadczeniu satori nazywa siebie "Podstawą Buddyzmu" i podkreśla swój wszechobejmujący charakter stanowiący fundament innych szkół buddyjskich. Można zatem rozumieć zen w szerokim znaczeniu jako zen sam w sobie czy też Prawdę samą w sobie, w odróżnieniu od wąskiej, sekciarskiej interpretacji określającej zen jako szkołę buddyzmu. W tym szerokim znaczeniu zen nie ogranicza się do samego buddyzmu, ale oznacza Prawdę czy też Absolut i jest podstawą wszystkich religii i filozofii; nie jest po prostu rdzeniem buddyzmu, lecz pracuje dla pogłębienia każdej religii czy filozofii. Może na przykład istnieć zen chrześcijański czy zen taoistyczny - zenistyczna interpretacja chrześcijaństwa czy taoizmu."
    /fragment z "Milczenie Kwiatu" Zenkei Shibayama/
    nieco więcej tu:
    Data: Pią Kwi 06, 2007 13:31
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Moderowane przez CM
    Odpowiedzi: 108
    Wyświetleń 1943

    Zobacz cały wątek

    Cytat:
    a fundamentalne stwierdzenie buddyzmu - „forma jest pustką” stanowi pewien punkt zaczepienia dla intelektualnych dociekań, to możliwe jest "uchwycenie" siunjaty przez wnioskowanie dotyczące jej "foremności".


    Tak ale to jest tylko intelektualizowanie. Myślenie-o-sunjacie.
    Mówi się na to "Zen teoretyczny."

    Nie ma żadnej możliwości uchwycenia sunjaty - szkoda czasu, naprawdę.
    W sunjacie nie ma form :D

    Przed nazwą i przed formą - przed myśleniem - tam powinieneś jej szukać.

    Jak już wiesz sunjaty nie można poznać przez myślenie.
    Jednak kiedy utrzymujesz czysty umysł z chwili-na-chwilę: to co widzisz, to co słyszysz, to co wąchasz, to co smakujesz, to co dotykasz, to co myślisz - wszystko-tak jak to jest prawdą. Co nie jest prawdą ?

    "Pustka jest formą, forma jest pustką" opisywane jest jako 90 st. na Kole Zen.
    W tym samym punkcie naucza się o przywiązaniu do myślenia.

    Jeżeli idzie się dalej, dochodzi się do 180 st. "Zadnej pustki, żadnej formy".
    I to opisywane jest jako "pierwotny punkt" albo Ja Nicości albo Absolut, albo kompletna cisza.
    W tym samym punkcie naucza się o przywiązaniu do pustki.

    Podrawiam
    /M
    Data: Sro Mar 28, 2007 12:05
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Dyskusje ogolnodostepne
    Odpowiedzi: 157
    Wyświetleń 2526

    Zobacz cały wątek

    Cytat: Cieszę się z Pańskiego dobrego samopoczucia w kwestii "znajomości" buddyzmu od nauczycieli bon i zdziwię Pana może, że również paru spotkałem i to nie na kursie "buddyzm w weekend", tylko na miejscu, w klasztorze, w Mongolii.

    Cytat:

    Cytat:
    i na mongolskiej prowincji, w Mongolii spędziłem sporo czasu. Sceny rytuałów, opisane w opowiadaniu, w znakomitej większości pochodzą z własnoręcznie zrobionych zdjęć malowideł z mongolskich świątyń.

    Cytat:
    Generalnie, dla zasadniczej większości buddystów, zarówno Theravady jak i Mahajany, z której lamaizm czerpie, ezoteryczny lamaizm w wersji tybetańskiej i mongolskiej, to czystej wody okultystyczne pogaństwo, przesmarowane tylko buddyzmem z zewnątrz. Stąd może Pańskie zaskoczenie, że zamiast kwiatków, motylków i powiedzonek zen pojawiła się krew.

    Cytat:
    Zmieszanie buddyzmu z Ariami to już, oczywiście, licencia poetica, nawiązująca do starej wspólnoty indoeuropejskiej i wychodząca z założenia, że hinduizm i buddyzm są jedynymi, żywymi religiami o korzeniach indoeuropejskich właśnie.


    A tutaj nie pomyliłeś sie znacznie. W końcu Budda był Ariem. Kojarzenie buddystów ze skośnookimi łysymi ćwiczącymi karate w oparach kadzideł, to dopiero sprawa wtórna.

    Tylko licentia poetica Cię broni. W końcu nie jest to praca naukawa, tylko opowiadanie literackie. Ale nie odrobiłeś lekcji - poczytałeś skróty czynione przez naukawców, zrobiłeś parę zdjęć - i tak, jak na przeciętnego zjadacza chleba uczyniłeś wiele. Ale za mało, żeby nie wypaczyć buddyzmu. Aż się prosi, żeby machnąć w odpowiedzi takie opowiadanko, ale bazujące na katolicyzmie, tylko po co? Tyle już takich głupot nadrukowano, że szkoda gadać - ot, żeby daleko nie szukać "Kod Leonarda da Vinci"...
    Data: 4 września 2007, 10:15
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Literatura
    Odpowiedzi: 29
    Wyświetleń 1849

    Zobacz cały wątek

    Cytat: wzór szachownicy często występuje w symbolach wolnomularskich, a to oni według proroctw kościoła katolickiego maja zniszczyć wspomniany kościół. A symbol yin-yang wg. mnie ma się do szachownicy jak pięść do nosa, a może przeciwieństwo szatan-Bóg też ma jakieś analogie z szachownicą?

    Cytat: Bredzisz człowieku, taoizm nic nie ma do buddyzmu.



    Co do podobieństw to jest sporo, jest sporo różnic - to oczywiste, że to nie są dwie takie same ścieżki. Natomiast należy stanowczo rozróżnić dwa kierunki taoizmu - taoizmu filozoficznego - "daojia" oraz taoizmu religijnego "daojiao". W filozoficznym-mistycznym jest właśnie wuwei i dao-de, natomiast w religijnym jest dążenie do nieśmiertelności przy pomocy eliksirów (changsheng busi) i modlenie sie do bóstw. Wszystko podzielone na poszczególne szkoły. Taoizm w połączeniu z buddyzmem mahajany dał chiński buddyzm chan ,a podobno chan po chińsku znaczy zen .
    Źródło: forum.medytacja.net/phpBB2/viewtopic.php?t=4936
    Data: Sob Paź 25, 2008 18:52
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Mini poradnik filozoficzny
    Odpowiedzi: 27
    Wyświetleń 2988

    Zobacz cały wątek

    Medytacja, zwłaszcza w sensie Zen podchodzi pod sekciarstwo. To jest pierwsza rzecz o której trzeba pamiętać. Zen jest odłamem Buddyzmu i to jest inna religia. Jeżeli jesteś praktykującym katolikiem, protestantem, praswosławnym, muzułmaninem etc, musisz być bardzo ostrożny,

    rozumiem, ze "inna religia" i "sekciarstwo" to sa dla ciebie pojecia rownoznaczne? Dla mnie zrownywanie tych pojec to wlasnie nic innego niz sekciarstwo.

    Tak czysto praktycznie - rzeczywiscie jest pewne prawdopodobienstwo, ze jak ktos sie zainteresuje sama medytacja (ktora jest czynnoscia bardzo prosta i nie wiaze sie z zadnymi przekonaniami odnosnie czegokolwiek) to moze i zechce wiedziec kto ja i kiedy wymyslil. A jak zechce wiedziec kto ja i kiedy wymyslil, to moze zechce przeczytac, co ten ktos napisal. A jak zechce to przeczytac, to jeszcze mu sie o zgrozo spodoba i moze zechce nawet isc na jakis wyklad i pozna ludzi ktorzy medytuja i cos wiedza o tym..
    Calkiem to jest w sumie mozliwe, jesli to bedzie ktos myslacy, ze mu sie cos takiego przydarzy. Ale niespecjalnie bym sie tym przejmowal.

    Co do medytacji w sekcjach karate w Polsce, jest ona oczywiscie absolutna fikcja, poniewaz 99% trenerow karate w zyciu nie praktykowalo niczego takiego jako odrebnej rzeczy, nie czytali nic na ten temat i w ogole nie wiedza o co chodzi. Jesli to element rytualu przed i po treningu, nad ktorym w zyciu im do glowy nie przyszlo, zeby sie choc przez chwile zastanawiac. Ktos im powiedzial, ze trzeba przed treningiem powiedziec mokuso i zamknac oczy no wiec mowia mokuso i zamykaja oczy. To wszystko.

    [URL=http://www.shidokan.com.pl]ptaq nakrecaczu zon ...
    Data: 28 Grudzień 2005, 08:56
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: KARATE
    Odpowiedzi: 18
    Wyświetleń 1749

    Zobacz cały wątek

    Chcesz znaleźć sposób, jak osłabić wpływy i silę NWO, oto jeden ze sposobów: samorozwój poprzez medytacje, a nie walka. Nie walczmy, odkrywajmy bogactwo i potęgę samych siebie i pomagajmy innym. Jak mówi David Icke, każdy z nas jest nieskończoną świadomością.
    W praktyce buddyzmu zen( Budda znaczy oświecony, nie jest to żaden bóg) chodzi o to, żeby stać się kompletnie niezależnym, kompletnie uwierzyć w siebie, nie być przywiązanym do żadnej myśli, która powstaje w naszym umyśle, być wolnym od naszych niechęci i pragnień. Medytacja buddyzmu Vippassana to bardziej medytacja wglądu: Medytacja buddyjska jest jedną z najwspanialszych dróg jakie osiągnęła ludzkość na harmonijny rozwój, życie w miłości, zgodzie i pokoju. Zapraszam do zapoznania się z linkami i obejrzenia wykładu: . Wykład jest dość długi, ale niech to nikogo nie przeraża, bo jest odkrywczy, mądry, po prostu fascynujący. Kiedy go obejrzysz do końca, przekonasz się sam, jak wspaniałą perspektywę roztacza przed nami praktykowanie medytacji. Polecam wysłuchać wykładu kilka razy. Zaznaczam, że traktuję buddyzm bardziej jako sposób życia, filozofię, praktykę medytacji niż religię. Właściwie pociąga mnie w buddyzmie jego brak dogmatyzmu i otwartość. Jeszcze raz naciskam na obejrzenie wykładu i zapoznanie się z szansą jaką oferują kursy medytacji buddyzmu zen oraz vippassana. Mile widziane wasze opinie i uwagi na temat buddyzmu (bo przecież jest jeszcze wiele szkół buddyjskich, chociażby buddyzm tybetański). Postaram się w kolejnych postach przybliżyć istotę tego sposobu na życie i systemu filozoficznego. Mile widziane wasze komentarze i doświadczenia z praktyka medytacji, która jest trudna, ale bardzo odkrywcza. Nikt nie wykona pracy za nas , żaden bóg i zbawiciel, sami musimy poznać samego siebie, by lepiej żyć.
    Data: 22:30, 14 Lut '09
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: Religie, wiara, okultyzm
    Odpowiedzi: 6
    Wyświetleń 400

    Zobacz cały wątek

    oyama666

    Medytacja, zwłaszcza w sensie Zen podchodzi pod sekciarstwo. To jest pierwsza rzecz o której trzeba pamiętać. Zen jest odłamem Buddyzmu i to jest inna religia. Jeżeli jesteś praktykującym katolikiem, protestantem, praswosławnym, muzułmaninem etc, musisz być bardzo ostrożny, bo możesz naruszyć kanony swojej wiary. Poza tym nigdy nie będziemy do końca pojąć Zen, ponieważ Buddyzm ( w tym Zen) jest elementem wielkiej trójcy religii Wschodu: Taoizm, Buddyzm i Shinto, zwłaszcza jeśli chodzi o Japonię, które się wzajemnie przenikają i uzupełniają. Do tego dochodzi wschodnia kultura i mentalność. W tym się trzeba urodzić. To co piszesz w swoim poście ma właśnie znamiona medytacji religijnej, a nie elementu treningu karate. Wielu trenerów zapomina wyjaśnić tą "drobną" różnicę.

    Inna sytuacje zachodzi, gdy medytacja jest traktowana wyłącznie jako element treningu, mający na celu wyłącznie przygotowanie i wyciszenie się przed treningiem zawodami, itp. Różne są ich metody cele i techniki.

    Uwaga. W wielu opracowaniach spotyka się z określeniem, że karate od wieków opiera się na medytacji Zen. Jest to wierutna bzdura. Medytacja na treningach w karate pojawiła się po wzajemnym poznaniu swoich szkół sztuk walki przez wielkich mistrzów Gichin Funakoshi i Jigoro Kano. Funakoshi po prostu dostosował swoje karate do kultury i mentalności Japończyków.Pododnie jest z Kiai. Nie jest ono od wieków praktykowane tylko zostało przyniesione do karate przez trenujących kendo. Również na marginesie mozna dodac, że i Zachód ma swój udział w rozwoju treningu karate. Z naszej kultury wywodzi się praktykowanie rozgrzewki i innych ćwiczeń przygotowujących do treningu karate.

    Niestety o karate krąży wiele legend i historyjek, które często nie mają pokrycia z rzeczywistością ...
    Data: 26 Grudzień 2005, 01:31
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: KARATE
    Odpowiedzi: 18
    Wyświetleń 1749

    Zobacz cały wątek

    Ja rowniez nie kwestionuje samej sesnownosci pracy z umyslem. Ja powiem nawet ze praca z umyslem jest tak naprawde jedyna sensowna rzecza jaka mozna robic w zyciu- reszta jest zapychaczem. Ja jestem przeciwny pracy z medytacja w sposob chaotyczny i wlasnie new-agowy, czyli ze wszystko ejst tym samym, Budda, Mahomet, Jezus to samo, zdrowas maria to samo co mantry itd.

    To nie jest prawda. I to nie jest moja opinia, np medytacja zen i kontemplacja katolicka jest czyms diametralnie innym ze wzgledu na cel, ktory wplywa bezposrednio na osiagane efekty medytacji itd.

    Istotnym jest zeby wiedziec skad wziela sie metoda ktora stosujemy, po co zostala wymyslona i jakie ma dac efekty. Szczegolnie ze nie jest to skomplikowane, jest mnostwo dostepnych zrodel i nauczycieli.

    A jesli ktos nie potrzebuje otoczki duchowej to znmajdzie doskonale metody z zakresu nauki zachodniej dotyczace relaksacji i pracy z emocjami. Ale tu tez jest wskazana wiedza ze np. Jung i Freud zaczerpneli z buddyzmu wiele teorii psychologicznych.

    Chodzi to to ze tak jak mozna sjesc smaczny obiad albo zestaw w Mac Donaldsie tak mozna robic medytacje po lebkach (absolutnie nie kwestionuje tu jakosci personalnych doswiadczen kogokolwiek bo ich nie znam) albo wiedzac duzo o jakosci i pochodzeniu tego co robimy.

    Calos tego co napisalem odnosi sie tez w 100% do kungfu ...
    Data: 11 Luty 2005, 13:02
     
    Wątek: Zobacz temat
    Dział: KUNG-FU/WUSHU
    Odpowiedzi: 58
    Wyświetleń 2783